12 maja 2026
wtorek, 12.05.2026
18:00
Kościół p.w. Najświętszego Oblicza Pana Jezusa sióstr karmelitanek Dzieciątka Jezus
ul. Matki Teresy Kierocińskiej 25, Sosnowiec
Pustka, która robi miejsce dla Ducha Świętego – relacja z majowego spotkania ku czci Matki Teresy Kierocińskiej
Dnia 12 maja nasz dom macierzysty przy ul. Matki Teresy Kierocińskiej w Sosnowcu po raz kolejny wypełnił się radosnym gwarem, wspólną modlitwą i duchowym skupieniem. Tego dnia zgromadzili się tu wierni, czciciele oraz goście z różnych stron, pragnący wspólnie modlić się o rychłą beatyfikację Czcigodnej Służebnicy Bożej Matki Teresy Kierocińskiej – „Matki Zagłębia”. Przygotowany na to popołudnie urozmaicony program pozwolił uczestnikom zarówno na zgłębienie fascynującej historii, jak i na niezwykle głębokie przeżycie duchowe.
Śladami „Matki Zagłębia” – popołudnie z historią
Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 16:30 od zwiedzania muzeum poświęconego naszej Założycielce. Dla wielu osób była to wyjątkowa okazja, by z bliska przyjrzeć się zgromadzonym pamiątkom i jeszcze lepiej poznać inspirującą historię życia Matki Teresy. Przewodniczka, która oprowadzała gości, dzieliła się wiedzą o pełnym poświęcenia życiu Służebnicy Bożej, zwracając szczególną uwagę na jej bezgraniczną ufność Bogu – cnotę, która tak wyraźnie ujawniała się w bardzo konkretnych i często trudnych wydarzeniach jej codzienności.
Uroczysta Eucharystia i modlitwa przy sarkofagu
Centralnym i najważniejszym punktem majowego spotkania była Msza Święta sprawowana o godzinie 18:00, której przewodniczył o. Grzegorz Firszt OCD. Wspólna, żarliwa modlitwa zjednoczyła wiernych w intencji wyniesienia na ołtarze Matki Teresy. Wzruszającym momentem po zakończeniu liturgii było odczytanie licznych próśb i podziękowań – zarówno tych pozostawionych fizycznie na sarkofagu, jak i tych nadesłanych drogą internetową. Każdy z uczestników miał również możliwość trwania na indywidualnej, cichej modlitwie przy doczesnych szczątkach Matki.
Głębia Słowa: Pustka jako przestrzeń dla Ducha Świętego
Wygłoszone przez o. Grzegorza Firszta kazanie głęboko zapadło w serca słuchaczy. Z racji trwającego okresu liturgicznego, osadzone było ono w kontekście tajemnicy Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Świętego.
Główną myślą homilii było doświadczenie pustki, które w naturalny sposób rodzi się w człowieku po odejściu Jezusa do Ojca. Kaznodzieja przestrzegał, by tej życiowej pustki nie wypełniać niewłaściwie – grzechem, który oddziela nas od Boga. Zamiast tego, powinniśmy potraktować ją jako niezbędną przestrzeń przygotowaną na działanie Parakleta – Ducha Świętego. Ojciec Celebrans, czerpiąc z listów Matki Teresy Kierocińskiej, wskazał trzy kluczowe aspekty radzenia sobie z duchową pustką:
-
Perspektywa wieczności i jedyny cel życia: Matka Teresa przypominała siostrom, że „wszystko na tej ziemi przeminie, Pan Jezus i my zostaniemy”. Naszym jedynym prawdziwym dążeniem powinno być to, by przypodobać się Panu.
-
Odrzucenie „od Niego”, a nie „przez Niego”: Bóg nikogo nie odrzuca i nikomu nie zamyka drogi do nieba. Jeśli doświadczamy odrzucenia, jest to odrzucenie od Niego na nasze własne życzenie – kiedy sami zamykamy sobie drogę, wypełniając grzechem pustkę w naszym życiu.
-
Pokora fundamentem „nowego człowieka”: Niepewność naszej przyszłości powinna uczyć nas pokory. To właśnie zgoda na własną słabość robi w nas miejsce dla Ducha Świętego. Jak pisała Matka Teresa, z takiej pokory rozkwitają kolejne cnoty: prostota, szczerość, otwartość, cichość, cierpliwość i zaparcie się siebie.
Zwieńczeniem tej myśli był biblijny przykład strażnika więziennego z Dziejów Apostolskich. To właśnie w momencie największej, niemal samobójczej pustki i rozpaczy, przez jego życie powiał wiatr Ducha Świętego, czyniąc go człowiekiem nowym, pełnym pokory i gościnności.
Wspólnota, radość i świadectwa wdzięczności
Po strawie duchowej nadszedł czas na radosną agapę w Sali Matki Bożej. Poczęstunek stał się doskonałą okazją do spotkania z siostrami, rozmów i integracji. Był to czas niezwykle budujący – przy jednym stole zasiedli stali czciciele Matki Teresy oraz osoby, które przybyły tu po raz pierwszy z diecezji sosnowieckiej, katowickiej, Wrocławia, a nawet z ukraińskiego Berdyczowa!
Owoce tego wyjątkowego czasu najlepiej oddają wpisy pozostawione przez naszych gości w Księdze Pamiątkowej:
„Bardzo dziękujemy za możliwość poznania życia Matki Teresy i waszego wspaniałego Zgromadzenia. Muzeum wspaniałe, przewodniczka oczarowała nas swoją imponującą wiedzą. Z całego serca dziękujemy!”
„Kochane siostry z serca dziękuję za kolejne spotkanie po Mszy świętej o beatyfikację sługi Bożej Matki Teresy”.
„Siostry karmelowe są wyjątkowe 😉 Niech Wam Bóg błogosławi i cud w beatyfikacji sprawi”.
Zaproszenie na kolejne spotkania
Majowe uroczystości wpisują się w naszą piękną, stałą tradycję. Spotkania ku czci Matki Teresy Kierocińskiej odbywają się w naszym domu macierzystym każdego 12. dnia miesiąca. Stanowią one nie tylko wyjątkową przestrzeń do żarliwej modlitwy o jej beatyfikację, ale są również doskonałą okazją do duchowego wzrostu, poznawania dziedzictwa „Matki Zagłębia” i budowania pięknych, braterskich relacji opartych na otwartości i pokorze.
Już dziś serdecznie zapraszamy do wspólnej modlitwy w kolejnym miesiącu. Drzwi naszego domu, na wzór serca Matki Teresy, są dla Was zawsze szeroko otwarte!
Homilia
Audio:
Kazanie o. Grzegorza Firszta OCD wygłoszone w dniu 12maja 2026 roku w kościele pw. Najświętszego Oblicza Jezusa w Sosnowcu z okazji mszy św. sprawowanej w intencji uproszenia beatyfikacji Służebnicy Bożej m. Teresy Kierocińskiej (Sosnowiec, 12 maja 2026)
Liturgia tych dni przygotowuje nas do uroczystości Wniebowstąpienia, a także Zesłania Ducha Świętego. Wniebowstąpienie odnosi się mocno do nieobecności. Jest to dzień upamiętniający odejście Chrystusa, czy też radykalną zmianę Jego sposobu bycia obecnym. Jezus porusza tę kwestię wprost w dzisiejszej Ewangelii: „Teraz idę do Tego, który Mnie posłał […]. Ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce”. Jezus odchodzi, odchodzi do domu Ojca.
W jednym ze swoich listów m. Teresa Kierocińska dała wyraz tej perspektywie odejścia Pana i tego, co ono dla nas znaczy; dała wyraz życia perspektywą wieczności. Pisze do sióstr: „Niczego […] nie szukajcie […], tylko by się Panu Jezusowi przypodobać. Wszystko na tej ziemi przeminie, Pan Jezus i my zostaniemy, tylko tego nie wiemy, czy u stóp Jego, czy odrzucone od Niego”. I kontynuuje: „Ta niepewność niech nas uczy pokory, prostoty, szczerości, otwartości, cichości, cierpliwości, zaparcia się siebie na każdym kroku. O to trzeba się bardzo modlić, bo same nic nie zrobimy” (cyt. za: W. Misztal, Rekolekcje z… Sługa Boża Matka Teresa od św. Józefa Janina Kierocińska, Matka Zagłębia, Kraków 2008, 172).
Jezus w dzisiejszej Ewangelii otwarcie mówi, że Jego odejście jest dla naszego dobra. „Pożyteczne jest dla was moje odejście”. Ale egzystencjalnie nieobecność Jezusa zbiega się z pustką. Wszyscy boimy się pustki. Kiedy odczuwamy pustkę, niemal instynktownie próbujemy ją wypełnić; wypełnić czymkolwiek. „Natura nie cierpi pustki” (Arystoteles). I zazwyczaj wypełnimy pustkę niewłaściwie, nierzadko popadamy w grzech, grzech, który oddziela, zamyka nas w sobie, oddala, odłącza od Pana, który jest w niebie, który jest całym sensem nieba. W ten sposób ziemia, nie niebo, staje się naszym wszystkim. Tracimy zdolność do patrzenia na ziemię z perspektywy nieba, z perspektywy wieczności.
I powstaje ryzyko bycia „odrzuconymi od Niego”, jak mówi m. Teresa Kierocińska. Dobrze to wyraziła: być „odrzuconymi od Niego”, a nie „przez Niego”. Myślę, że takie sformułowanie pozwala łatwiej uchwycić, że Bóg nie odrzuca, nie zamyka nikomu drogi do siebie, do szczęśliwego życia wiecznego, do nieba. Tę drogę możemy zamknąć sobie sami – przez wypełnianie grzechem pustki w naszym życiu, pustki po Jego odejściu, pustki Jego nieobecności albo obecności inaczej niż zaspokajanie naszych ludzkich oczekiwań.
Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii, że ta pustka, brak i nieobecność, której czasem boleśnie doświadczamy, mają jednak swoją pozytywną stronę. Ta pozytywna strona polega na tym, że w pustce, braku i nieobecności jest przestrzeń odpowiednia dla Ducha Świętego. „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was”. Wszystko zaczyna się od pokory. Kiedy mamy pokorę, by pogodzić się z własnymi brakami, nasza słabość, nasza kruchość, staje się paradoksalnie naszą siłą, miejscem, w którym objawia się łaska. Staje się taka dzięki Duchowi Świętemu, który zbiera kawałki i stwarza z nich nową całość. On to potrafi.
To ciekawe, że m. Teresa Kierocińska, orientując nas na życie wieczne, w tym przedłużającym się czasie nieobecności Pana, po Jego wniebowstąpieniu i po zesłaniu nam daru Ducha Świętego, radzi na pierwszym miejscu właśnie pokorę: Napisała: „Ta niepewność [naszej przyszłości na wieczność] niech nas uczy pokory”. Ku niej chce prowadzić nas Duch Święty, aby móc w nas działać.
Jak sobie radzę z moimi pustkami, brakami? Kto albo co jest moim parakletem, pocieszycielem? Istnieje najgłębszy wymiar w człowieku, wymiar duchowy, wymiar Ducha Świętego, na który można schodzić, schodzić zawsze głębiej, kiedy dominuje poczucie pustki, braku, nieobecności. I to jest pokora. Kiedy to zejście jest autentyczne, wyzwala życie, dokonuje się dojrzewanie i człowiek rozkwita. Rozkwitają w nim postawy, o których pisze dalej, w cytowanym liście, m. Teresa: „prostota, szczerość, otwartość, cichość, cierpliwość, zparcie się siebie”. Życie zaczyna na nowo pulsować. Czyż te postawy nie są objawami ewangelicznego „nowego człowieka”? Jeśli Duch Święty powieje przez poczucie pustki i beznadziei człowieka, życie się upraszcza, życie staje się bardziej przejrzyste dla samego człowieka i dla innych, staje się gościnne, zdolne do obejmowania drugiego, obejmowania rękami nawet noszącymi ślady po gwoździach; życie staje się uciszone wewnętrznym pokojem, gotowe przyjąć i znosić cierpienie, idąc śladami Pana; podjąć także potrzebne wyrzeczenie.
Dużo z tego wszystkiego, może nawet wszystko, przeżył na swój sposób, bo każdy przeżywa wszystko na swój sposób, strażnik z dzisiejszego pierwszego czytania. Wymowny moment. Chciał popełnić samobójstwo, bo – jak sądził – źle wywiązał się z obowiązku strzeżenia więźniów Pawła i Sylasa. Chciał tragicznie zakończyć życie, przebijając się mieczem, a nie tylko zostało ocalone jego życie doczesne, lecz jeszcze podarowane niespodziewanie życie wieczne. Kiedy niedoszły samobójca w jednej chwili prosi o wieczne zbawienie, jest to wyraźny znak, że przez jego najgłębszą pustkę wieje wiatr Ducha Świętego, Ducha, który stwarza go, organizuje wewnętrznie na nowo. I rodzi się pokora: poznanie siebie w prawdzie, w „najwyższej Prawdzie”, w Bogu, jak mówiła św. Teresa od Jezusa, nie zaś w bolesnym, cząstkowym doświadczeniu osobistym. Strażnik, jak czytamy, „tej samej godziny w nocy wziął [Pawła i Sylasa] z sobą, obmył rany i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym swym domem. Wprowadził ich też do swego mieszkania, zastawił stół i razem z całym domem cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu”, nie zważając na to, że naraża się na prześladowanie i śmierć jako nowo narodzony chrześcijanin.
Wielki wyraz prostoty, szczerości, otwartości, gościnnej otwartości, a także gotowości na cierpienie dla Pana – by usłyszeć echo postaw wskazanych przez m. Teresę Kierocińską.
Dobrze jest zakończyć to nasze rozważanie postacią tego strażnika. Bo jest oryginalna. Życie każdego i każdej z nas jest oryginalne. Duch tchnie w nas, w każdym i każdej na inne sposoby, „kędy chce”. Trzeba to podkreślić, trzeba to uszanować. Istnieje, owszem, jakiś wspólny mianownik. Życie wieczne, na które mamy wszyscy nadzieję, to życie w niebie pełną komunią, pełną więzią z Bogiem i ludźmi w tajemnicy świętych obcowania. Aby móc tam się kiedyś odnaleźć, aby móc wejść do nieba, ważne jest, aby już tutaj, na ziemi, przygotować się, świadomie w to wchodzić: w życie pięknymi relacjami z Bogiem i ludźmi, nacechowanymi pokorą, otwartością, szczerością, prostotą, udzielaniem gościny w sercu i w biegu codziennych sprawach, ofiarnością.
Na koniec dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi, że Duch Święty dokonuje trzech podstawowych rzeczy: „On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony”. Pierwszą z tych rzeczy jest brak wiary w to, że Jezus jest Synem Ojca, że jako taki dał nam nową perspektywę życia, że uczynił nas swoimi braćmi i siostrami oraz braćmi i siostrami wszystkich wokół. Pozwólmy Duchowi Świętemu przekonywać nas każdego dnia, że zawsze możemy bardziej być braćmi i siostrami Jezusa oraz braćmi i siostrami dla siebie nawzajem.


































